Dear Santa...


Nie zdążyłam się obejrzeć, a od świąt dzieli nas nieco ponad tydzień! Wszyscy złożyli już zamówienia u Świętego na bożonarodzeniowe prezenty, tylko ja o tym zapomniałam. Z roku na rok przywiązuję do nich co raz mniejszą wagę. Pamiętam swoje osłupienie sprzed kilku lat temu, kiedy słyszałam dorosłych mówiących, że tak naprawdę wolą prezenty dawać, niż dostawać. Jak to?! Dziś już wiem, jak to możliwe. Medialna papka tak naprawdę nie ma nic wspólnego z tym, co w świętach najważniejsze. Zewsząd otoczeni komercją, tracimy poczucie wyjątkowości tego niezwykłego w gruncie rzeczy wydarzenia, jakim jest Boże Narodzenie. Łatwo dać się wciągnąć w wir zakupów przy akompaniamencie Last Christmas, po czym usiąść przy wigilijnym stole z dumą wypisaną na twarzy, bo przecież święta są "na bogato". I co dalej? 
Jaki sens ma wtedy symboliczne sianko pod obrusem, czy łamanie opłatkiem? Z natury jestem osobą refleksyjną. Lubię patrzeć i słuchać. Czytać między wierszami. Patrzę na ludzi i zastanawiam się, co wyniosą z miesięcznej bieganiny. Trzy dni świętowania (tylko co dziś świętują?) i kilka trafionych bardziej, lub mniej prezentów. Czy warto? Każdy sam może przekalkulować...

Dear Santa...
w tym roku nie zaprzątaj sobie głowy nowymi gadżetami. Jeśli istniejesz, zatrzymaj na moment ten kołowrotek. Spraw, abyśmy wykorzystali ten czas najlepiej, jak potrafimy. Spędźmy go z najbliższymi. Nie przed telewizorem, nie każdy w swoim świecie. Usiądźmy i po prostu, zwyczajnie porozmawiajmy. Tak dużo dziś mówimy, a tak  mało Rozmawiamy. A przecież każdy z nas tego potrzebuje. Ciepłe słowa, uśmiech, przytulenie do najbliższej osoby. To nic nie kosztuje, a znaczy o wiele, wiele więcej, niż wszystko, co kupiliśmy i jeszcze kupimy. Z tym Was zostawiam :)

Całuję! 


17 komentarzy:

  1. W pełni się zgadzam, u mnie na blogu podobne przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny wpis, Izuś :) Cieszę się, że ładne słowa idą u Ciebie w parze z ładnymi stylizacjami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, wszystko teraz pędzi do przodu i każdy patrzy na prezenty na wynalazki techniki i na najmodniejsze gadżety, a rozmów takich od serca coraz mniej...

    OdpowiedzUsuń
  4. też kiedyś nie wierzyłam w to, że fajniej jest dawać jak dostawać prezenty, dokąd nie miałam dwóch młodszych braci, którzy cieszą się ze wszystkiego co ode mnie otrzymają i to jest dla mnie najpiękniejsze :) ale prawda jest taka jak mówisz, nie rzeczy są najcenniejsze w świętach, a czas, który możemy spokojnie spędzić razem z rodzinką i pogadać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą, ludzie już tak naprawdę zapomnieli, że Święta to czas do spędzenia z rodziną a nie tylko same prezenty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie pogrążenia są w manii zakupów, przygotowań, sprzątania, gotowania, a większość zapomniała co naprawdę świętujemy i co powinno być ważniejsze - czy super kreacja w dzień świąt czy atmosfera, zadumanie i refleksja nad kończącym się rokiem czy też całym życiem.. ;) Post świetny, bardzo nastrojowy, czytałam go z uśmiechem na twarzy, zresztą jak każdą Twoją notkę :* To ja Ciebie utulę za te słowa i przekazuje Ci tulisia na święta :))

    OdpowiedzUsuń
  7. zgadzam się, ludzie latają i oglądają się za prezentami, zapominając, ze świeta to magiczny czas spędzany w gronie rodzinnym.
    www.sandicious.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Najfajniejsze jest to oczekiwanie na święta, bo potem nagle pstryk i już nagle jest po nich. Ale fakt - najważniejsze jest spędzenie tej chwili z rodziną. A - i też uwielbiam dawać prezenty! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. może to głupie, ale... wzruszyłam się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie głupie ! Też się wzruszyłam ... :)

      Usuń