Jestem size plus, nie promuję otyłości...


Jednym z głównych i najpoważniejszych zarzutów stawianych dziewczętom size plus, które w jakikolwiek sposób zabierają głos w świecie mody, jest promowanie otyłości. Choć profesjonalistki z otyłością nie mają nic wspólnego, w wielu innych przypadkach nie da się zaprzeczyć teorii krytyków. Kwestia samoakceptacji i świadomości własnego ciała, a dbałość o zdrowie to dwie zupełnie różne rzeczy, choć często się ze sobą łączą. Wielokrotnie poruszałam kwestię szeroko pojętych krągłości i pokazywałam Wam, że dobrze czuję się w swoim ciele, podświadomie czułam jednak, że nie do końca tak jest. Mniejsze lub większe kryzysy doprowadziły mnie do momentu w którym zapadła decyzja- pora coś zmienić. Mam nieco ponad 20 lat, nie chcę do końca życia łapać zadyszki przy wejściu na drugie piętro, a następnie przekonywać samą siebie, że to nic nie znaczy, przecież krągłości są super! Owszem, są, ale pod warunkiem, że w parze z nimi idzie równie super-zdrowy styl życia. 





Nie przeszłam na drastyczną dietę, nie zaczęłam się katować i przeklinać samą siebie za każdy zjedzony w życiu kebab. Przy pomocy Oli wprowadziłam do mojego życia kilka pozornie prostych, a zarazem wiele zmieniających zasad. Mogę śmiało nazwać to metodą małych kroków, jednak rezultaty zaczynają zaskakiwać i motywować do dalszego działania. 


1. Zdrowe żywienie

Gdyby ktoś przyjrzał się mojej diecie sprzed kilku miesięcy, mógłby przeżyć mały szok. Nie dlatego, że jadłam tak niezdrowo. Tłuszcze, słodycze, czy inne przekąski nigdy mnie nie nie pociągały. Głównym problemem była monotonia. Choć zabrzmi to przerażająco i zarazem śmiesznie, bez problemu potrafiłam ograniczyć się przez kilka dni do kawy, serków wiejskich i ogórków konserwowych. Mój organizm, pozbawiony jakichkolwiek składników odżywczych, nie wspominając o regularnych porach posiłków, zaprzestał jakiegokolwiek spalania tkanki tłuszczowej. Aby odwrócić ten proces, jedynym rozsądnym wyjściem była całkowita metamorfoza mojego żywienia. Zaczęłyśmy od wprowadzenia 5 niewielkich posiłków w ciągu dnia. Głodówki nie są wskazane. Nie zależało nam na wprowadzeniu diety, ale na zmianie nawyków. Na moim talerzu zagościły więc warzywa pod każdą postacią, pełnoziarniste pieczywo, naturalne jogurty i budzące dziś moje największe szczęście-smoothie. Co więcej sama zabawa z przyrządzaniem posiłków zaczyna sprawiać mi co raz większą frajdę. Kto wie, może dzięki temu rozwinę również zdolności kulinarne? :) 


2. Woda, woda, woda

Najlepsze lekarstwo na wszystko. Szczególnie teraz, latem, nasz organizm potrzebuje dużych ilości wody. Wypicie dwóch litrów w ciągu dnia to absolutne minimum. Dla mnie nie stanowi to problemu, nigdy nie byłam fanką słodkich napojów, czy kartonowych soków. Osobom, które jednak nie mogą przekonać się do picia "czystej" polecam jej urozmaicanie plasterkami owoców. I tak na przykład cytryna+ mięta działa oczyszczająco, a grapefruit wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej. Sposobów na wodę jest wiele, a korzyści z jej picia przechodzą nasze oczekiwania. Przede wszystkim wypłukujemy toksyny z organizmu. Wspomagamy również trawienie, a szklanka wody pomiędzy posiłkami potrafi bez problemu pokonać "małego głoda". Poprawia się również stan cery, coś, co powinno przekonać każdą kobietę :)


3. Sport 

Odkąd tylko pamiętam, byłam negatywnie nastawiona do sportu. Wszelkie próby wyłowienia u mnie talentu do jakiejś dyscypliny kończyły się fiaskiem. Jestem za niska, żeby grać w kosza, nie mam dość siły, aby przebić piłkę na drugą stronę siatki, taniec- owszem, ale najlepiej bez partnera, którego mogłabym zdeptać. Lekcje wf-u w efekcie stały się dla mnie na tyle stresogenne, że od czasów liceum przestałam brać w nich udział. Zasiliłam szeregi uczniów ze zwolnieniem. Teraz nieco inaczej patrzę na tę kwestię i żałuję, że nie szukałam wcześniej na własną rękę aktywności, która nie byłaby dla mnie męką, ale przyjemnością. 
Pierwszym, czego spróbowałam po konsultacji z Olą były ćwiczenia z Mel B. 


Do tej pory jestem im wierna. Dobry trening cardio jeszcze nikomu nie zaszkodził. Z czasem uznałam jednak, że sama Mel to za mało. I tym właśnie sposobem rozpoczęłam swoją przygodę z bieganiem. Pomocą okazał się 12-tygodniowy plan treningowy. 




Początki są trudne, o tym nikogo nie trzeba zapewniać. Zdarzało się, że jedną serię 3-minutową wykonywałam z zegarkiem w ręku, modląc się, żeby te 180 sekund minęło jak najszybciej. Grunt to wypracowanie własnego tempa, które z czasem można w zależności od własnych możliwości zwiększać. Dla mnie największym sukcesem jest to, że zakładając buty do biegania nie mam w głowie łeee znowuuuu, ale z entuzjazmem truchtam w rytm ulubionych kawałków. 


4. Don't stresuj się!

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Stres towarzyszy chyba każdemu z nas. Niestety, życie nie jest tak łatwe i przyjemne, jak wydawało mi się jeszcze kilka lat temu. Najważniejsze to jednak umieć się wyłączyć. Znaleźć czas na tak modny ostatnio chillout. Nie podbijemy całego świata, nie na wszystko mamy wpływ i nie ze wszystkim musimy radzić sobie perfekcyjnie. Świat to nie Mario, nie mamy trzech żyć, więc wykorzystajmy to jedno najlepiej, jak potrafimy :)


I na koniec- zmiany, które sobie zafundowałam nie mają, przysięgam, wydźwięku antykrągłościowego. Wciąż stoję po tej samej stronie barykady. Moim celem nie jest zrzucenie trzech rozmiarów i zgubienie po drodze samej siebie. Jedyne, na czym mi zależy to zdrowsze i aktywniejsze życie, za które moje ciało samo mi podziękuje.  

11 komentarzy:

  1. Bardzo mądrze napisane! :) Sama aktualnie jestem na dobrej drodze by zacząć żyć jak należy, racjonalnie i zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Trzymam kciuki za Twoje zmiany, powodzenia! :)

      Usuń
  2. Kochana to co Ci tu napiszę to tylko to abyś nie schudła za mocno cobyś nie straciła swoich pięknych kształtów ;D A teraz lecę pisać wiadomość na fp !! :D buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, wystarczy mi, jeśli zejdę o jeden rozmiar w dół. Nie zamierzam przechodzić ze skrajności w skrajność :D

      Usuń
  3. Zgadzam się ze wszystkim co tutaj napisałaś ! Można mieć krągłości ale czuć się zdrowo i być pełną energii ! :) Ja nie należę do najchudszych i moja waga przewyższa wagi moich koleżanek (chudzielców) jednak gdy będę chciała zmienić swój rozmiar to go zmienię i nie oznacza to, że muszę mieć 50 kg żywej wagi ;d Ważne, by znaleźć odpowiednią wagę z którą czuje się dobrze. Zdrowe odżywianie jak najbardziej na tak !
    Powodzenia kochana, osiągnij stan w którym będziesz się czuła najlepiej ! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aguś! :*
      Ty i tak jesteś szczuplutka, masz śliczną figurę. Najważniejsze, tak jak piszesz, żeby czuć się dobrze w swoim ciele. U mnie jest już ciut za dużo i dlatego działam :)

      Usuń
  4. Świetny wpis! Trzymam kciuki z całych sił, żeby te wszystkie zdrowe nawyki weszły Ci w krew, a i sama chętnie z nich skorzystam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) i wzajemnie, trzymam kciuki! ;)

      Usuń
  5. trzymam kciuki za zdrowy tryb życia :) poza tym nie zmieniaj sie za bardzo bo jesteś śliczną, mega pozytywną kobietką!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. To jesteśmy w tej samej grupie, również walczę, wiem że pewnie nie będę miała wymiarów 90-60-90 ale tak jak piszesz to nie chodzi o wygląd i rozmiar a o zdrowie i dobre samopoczucie:) dlatego warto zebrać siły a wiem że to nie łatwe bo całe życie się borykam z nadwagą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mel B?
    A Chodakowska ?

    OdpowiedzUsuń